Showing posts with label melodia. Show all posts
Showing posts with label melodia. Show all posts

August 02, 2011

Trzy płaszczyzny muzyki..

Ponoć Ferruccio Busoni powiedział kiedyś, że muzyka, to po prostu wprawione w ruch drżenie powietrza.. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym do końca i wnieść kilka dodatkowych wyznaczników.. O ile bowiem zgodzimy się na definicję tego mało popularnego włoskiego kompozytora, aczkolwiek znaczącego teoretyka/wizjonera muzyki, przełomu wieków, o tyle będziemy zobligowani uznać, iż wszysko, co słyszymy jest muzyką (Busoni jest też autorem tezy, jakoby Muzyka urodziła się wolna, a wygrać [zwyciężyć] tę wolność to jej przeznaczenie, ale to na zupełnie inną opowieść).. Moim zdaniem muzyka, to ciągłe dialogowanie trzech płaszczyzn, można chcieć powiedzieć trzech wymiarów: melodii, harmonii i rytmu.. Opisywanie ich tutaj mija się z celem, ponieważ każdy z czytelników Jazz Essence wie z pewnością czym te elementy są, ale aby zasadom stało się zadość, odsyłam do  Wikipedii.. Muzyka to oczywiście nie tylko te trzy elementarne faktory, bowiem w każdym z nich, jak i poza nimi, znajdziemy dodatkowe elementy uszczegóławiające obraz, ale to między nimi zachodzi nieustanny dialog definiujący muzykę.. Aby stać się świadomym odbiorcą muzyki, warto znać pozostałe parametry decydujące o kształcie muzyki, pamiętać o ich istnieniu i umieć rozpoznać w konkretnych przypadkach.. Po raz kolejny odsyłam do Wikipedii, gdzie pod wspólnym hasłem znajdziemy elementy dzieła muzycznego, w tym dynamika, tempo, artykulacja i kolorystyka, oraz wspomniane wcześniej melodia, harmonia i rytm, a i tak warto poszerzyć tę listę o fakturę..


Chciałbym ukazać jak te elementy, czy jak padło w tytule: płaszczyzny, dialogują ze sobą w różnych gatunkach muzycznych.. Oczywiście potraktowanie tematu musi mieć charakter poglądowy i raczej naświetlający, niż muzykologiczny.. Ukazane przeze mnie gatunki nie wyczerpują rzecz jasna całej listy dostępnych możliwości, ale chodzi raczej o zasadę, niż konieczność wymienienia wszelkich różnic i wszystkich gatunków.. Zasadność ukazania tego wątku opiera się na tym, iż zwraca on uwagę na istnienie pewnych ograniczeń, które dane gatunki narzucają, a na które, bywa, nie zwracamy uwagi.. Głównym punkem odniesienia pozostaje jazz i muzyka improwizowana, które postanowiłem zestawić głównie z muzyką poważną, którą dalej będę nazywał klasyczną, dystansując się od terminu sugerującego jakoby cała pozostała muzyka była muzyką niepoważną..

Otóż w zestawieniu z muzyką klasyczną jest w jazzie jakaś konstrukcyjna naiwność, która jednocześnie stanowi wyraźny punkt odniesienia gatunku i odwołanie do jazzowej tradycji.. Naiwność owa wynika z bezwładności, której poddana jest forma jazzowych utworów i ich harmonia.. Mówiąc wprost, odpowiedzialna jest za to cykliczność formy polegająca na tym, iż utwór, który dobiegł końca ulega powtórzeniu i to wielokrotnemu, a co ma swoje źródłow piosenkowym modelu jazzowych standardów (zwrotka, refren, etc).. Tak zwane jazzowe chorusy, to nic innego jak ilość powtórzeń danej formy, lub jej części, w sposób niezmienny.. Podobnie niezmienny, aczkolwiek bardziej od harmonii w jazzie eksopnowany, pozostaje rytm i podobnie jak harmonia, podlega on w ramach powtórzeń nieznacznym modyfikacjom raczej w skali mikro niż makro, bowiem chodzi o zachowanie pulsu/rytmu/groovu.. Aby zrekompensować te niedoskonałości, jazz eksponuje indywidualną rolę muzyka w kształtowaniu poszczególnych utworów i frazy.. To talent muzyka wykonawcy decyduje o jakości dzieła i o tym, czy w ogóle o dziele możemy mówić.. Na przestrzeni historii gatunku mamy do czynienia z supremacją melodii, nastroju i rytmu w jazzie, i to właśnie one decydują o jego stylistycznej odmienności..

Inaczej rzecz się ma w muzyce klasycznej, gdzie melodia podlega nadrzędnej roli formy i harmonicznym modyfikacjom.. Najwybitniejsi kompozytorzy, jeśli nawet wykorzytują najprostsze melodie, to poddają je ciągłym harmonicznym zmianom i przetworzeniom formy.. Przy odpowiednim przygotowaniu możemy podążać tropem ich kompozycji podróżując niczym po dźwiękowej mapie myśli kompozytora.. To raczej niczym zwiedzanie nieznanych zakątków, niż siedzenie z przyjaciółmi wciąż w tym samym lokalu, jak ma to miejsce w jazzie.. Porównanie V Symfonii Beethovena i sola Coltrane’a w Giant Steps pewnie mija się z celem, aczkolwiek unaocznia drastyczne różnice jakie występują miedzy gatunkami.. To, co dla piszącego te słowa wydaje się być ideałem, czyli połączenie formalnej złożoności kompozycji, połączone z odejściem od cyklicznej formy, przy jednoczesnym wyeksponowaniu roli muzyka wykonawcy, wydaje się być w tej chwili niemożliwe, bo niosiągalne (wątek ten wymaga głębszego rozwinięcia przy najbliższej okazji, bowiem choć nie istnieje zbiorowy umysł, to jednak wspólne kreowanie formy utworu wydaje się być możliwe, a co więcej, da się je poprzeć przykładami)..

Na koniec jeszcze refleksja dotycząca przyczyn rozwarstwienia jazzu i konsekwencji do jakich te przeczyny doprowadziły.. Jeżeli chodzi o jazz anno domini 2011 to zauważamy z jednej strony ogromną jego komercjalizację, a z drugiej jego zdecydowane zatracenie się w swego rodzaju anty-estetyce, w której eksponowana jest z reguły agresywna dynamika, radykalne odejście od melodii i zaniechanie klarownego brzmienia (pozostaje rzecz jasna pominięty tutaj szeroki nurt jazzu akademickiego, który wydaje cieszyć się niezachwianą popularnością).. O ile nurty komercyjne eksponują głównie melodykę i klarowność, o tyle nurty alternatywne skupiają się na pewnych powtarzalnych movement* emfazujących tkz. mood**.. Oba nurty utrwalają stylistyczne podziały używając tych samych rozwiązań (upraszczając, być może dlatego prawie każdy saksofonista głównego nurtu brzmi jak Michael Brecker, a niemal każdy free jazzowy jak Albert Ayler).. Co znamienne rodowód obu kierunków można znaleźć choćby studiując twórczość Duka Ellingtona, u którego pojawiały się utwory oparte zarówno na mood, jak i cyklicznej/piosenkowej formie.. Dlaczego zatem kierunki te nie oscylują w kierunku wpólnego muzykowania? Czy środki konieczne do tworzenia jednej formy są tak odległe od tych potrzebnych do uzyskania drugiej? A być może jest to problem natury estetyczno-mentalnej tworzących muzyków? Warto odpowiedzieć sobie na te pytania, tak by pozostawć świadomym w osądach i w wyborach, których dokonują za nas często inni..




*movement - fragment muzyczny (często część kompozycji) oparty z reguły na jednorodnej tonacji i rytmie
*mood - grany przez dłuższy czas jednostajny stupor dźwiękowo-rytmiczny